Strefa komfortu



Epizod pierwszy.
Zaufanie, wiara we własne możliwości, wychodzenie ze strefy komfortu — to obszerne tematy. Podobnie jak w cukierni nie da się zjeść wszystkich ciastek naraz, tak i tutaj nie mogę opisać wszystkich zagadnień na raz.

We wpisie Zaufanie tutaj omawiałam temat wiary we własne siły. Człowiek jako istota funkcjonująca w trzech wymiarach: fizycznym, psychicznym i duchowym poszukuje harmonii, aby żyć w równowadze. Pewność siebie pomaga przejąć kontrolę nad stanem umysłu, ciała i ducha.

W Starym Testamencie powiedziano, że „Człowiek jest taki, jak jego myśli" czyli myśli mogą kreować rzeczywistość. Innymi słowy: zmień sposób myślenia i postrzegania świata, jeśli chcesz poprawić jakość twojego życia.

"Taki los", "pech", fatum" - to częste wymówki ludzi, którzy nie potrafią wziąć odpowiedzialności za własne życie. Najczęstszą przyczyną złego funkcjonowania jest nieprawidłowy rozwój więzi i niezaspokojenie podstawowych potrzeb we wczesnej młodości, kiedy to dziecko zaczyna tworzyć pierwsze przekonania i wnioski na temat siebie i świata.

Na skutek krytyki uczysz się przewidywać przyszłość w sposób negatywny, spodziewasz się najgorszego. Dokonujesz wizualizacji, ale w odwrotnym kierunku. Myśli mają konsekwencje i siłę sprawczą. Myślenie pesymistyczne prowadzi do negatywnych rezultatów. Jeśli myślisz w sposób twórczy, pozytywny — konsekwencje będą miały charakter twórczy i pozytywny.

Stagnacja daje mile poczcie bezpieczeństwa i wygody. Często nawet nie podejrzewasz wielkości twojego uśpionego potencjału. Większość z nas wykorzystuje znikomą część własnych możliwości umysłowych. Jest to spowodowane lękiem przed niepowodzeniem, porażką.

Jak wyjść ze strefy komfortu, z tej ciemnej jaskini, która wcale nie jest komfortowa?

Foka Janina uważa, że należy sobie stawiać poprzeczkę wysoko, bo wtedy przechodząc pod nią, nie trzeba się schylać.


Francois J. Paul-Cavallier w książce „Wizualizacja" daje inną radę: „postępować tak, jak gdyby..." np. nauka pływania wymaga stymulowania ruchów takich jakby się pływało.

Przez uczenie się wyrabiasz nawyki, przyzwyczajasz się w myślach do tego, kim naprawdę chcesz być. W pewnym sensie na drodze do „stawania się", bycia sobą w pełni, zawsze pojawia się czas prób. 
Ucz się sukcesu, powodzenia „tak jakby" ten sukces był już twoim udziałem. Nie jest to jednak metoda przeznaczona dla osób szukających magicznych recept na rozwiązanie trudności i unikających aktywnej konfrontacji z samym sobą.

Teraz trochę wiadomości z fizjologii, jak funkcjonuje mózg?

Posiadasz dwie półkule mózgowe - prawą i lewą. Lewa półkula odpowiada za sferę racjonalną, czyli rozumowanie, logiczne myślenie, krytycyzm. Tu też znajduje się centrum mowy. Właściwa jej jest aktywność świadoma i na jawie. 

Prawa półkula jest siedziskiem procesów nieracjonalnych, intuicji, emocji. Myślenie przez skojarzenia, myślenie obrazowe, a także marzenia senne mają początek w tej półkuli. Tu przebiega znaczna część aktywności nieświadomej. Półkula prawa oddziałuje na półkulę lewą, stąd określenie - półkula wpływu.

Masz zatem dwa systemy: programujący i wykonawczy. Informacje zgromadzone w prawej półkuli mózgu umożliwiają przystosowanie się do warunków i reagowanie na wydarzenia na podstawie  wcześniejszych doświadczeń. Doświadczenie porażki będzie wpływać na sygnały wysyłane do lewej półkuli.

Jeżeli byłeś/byłaś w dzieciństwie często krytykowany/a postrzegasz własną osobę w sposób pesymistyczny. Poczucie porażki wpływa na całe zachowanie.

Zgodnie z prawem efektu Pigmaliona, czy samosprawdzającej się przepowiedni, przewidywania realizują się niemal automatycznie. Zgodnie z tą zasadą masz w życiu to, na co sobie dajesz przyzwolenie, a brak ci tego, czego sobie odmawiasz.

Pierwszym etapem na drodze wychodzenia ze strefy komfortu jest akceptacja własnych niedoskonałości.

Jak sobie radzić z emocjami? Czy można nauczyć się optymizmu? Pokochać siebie i żyć szczęśliwie, to możliwe? Na te pytania odpowiem w następnym epizodzie.



Jeżeli chcesz się dowiedzieć więcej, pisz: kasia.nerwynawodzy@gmail.com

Komentarze

  1. Okiełznać emocje... To ciężka praca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale najtrudniej jest zacząć. Najpierw jest okres adaptacji do nowych zachowań, np. zamiast dawać ponosić się nerwom - oddychać. Oddychanie uspokaja, przy okazji można myśleć o czymś przyjemnym. W stresie organizm produkuje adrenalinę - hormon, który ma przygotować osobnika do walki lub ucieczki. W dzisiejszym świecie nie musimy walczyć, ani uciekać przed zagrożeniem natomiast mamy wiele sytuacji stresujących. Przede wszystkim nie reagować natychmiast, pozwolić sobie ochłonąć.

      Usuń
  2. Trudny temat, ale dobrze, że go poruszasz. Czy ja tak potrafię, zachowywać się jakbym już odniosła sukces i wierzyć cały czas w siebie? Nie, ale na pewno Twoja wiedza mi się przyda.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Pokonać lęk

Zaufanie

Rozmowy z Zuzanną