Kopyto prawdę ci powie


„Bez kopyta nie ma konia” mówi francuskie przysłowie. Uszkodzenie kopyt prowadzi do kulawizn czyli wyklucza konia z użytku. Aby cieszyć się jak najdłużej zdrowiem i dobrym samopoczuciem wierzchowca, trzeba dbać o jego kopyta.
Kilka słów na temat budowy – puszka czyli to co widzimy z zewnątrz. Puszka jest odpowiednikiem naszego paznokcia – nie boli, narasta, ściera się, należy ją ścinać lub piłować. Może pękać, rozwarstwiać się, żeby do tego nie dopuścić trzeba ją natłuszczać odpowiednimi preparatami.
Spodnia część kopyta to podeszwa. Podeszwa jest lekko wklęsła. Prawidłowa podeszwa nie powinna dotykać podłoża. Podeszwa musi być sucha, regularnie czyszczona. 
Puszka kopytowa nie jest tworem zamkniętym, na wysokości piętek ściana kopyta jest wgięta do środka – to strzałka. Rozcięcie i wgięcie tylnej ściany kopyta powoduje, że ciężar stąpającego konia rozchodzi się równomiernie – kopyto się rozszerza w momencie ucisku (noga na ziemi) i wraca, gdy koń nogę unosi. Dzięki swej elastyczności strzałka amortyzuje wstrząsy. Strzałka powinna być sucha bez śladów gnicia i dobrze ukrwiona. 
To tyle tytułem wstępu, teraz napiszę jak dbać o kopyto, aby służyło jak najdłużej. Kopyta konia trzeba regularnie czyścić, a w czasie deszczu, kiedy koń porusza się przez większą część dnia po błotnistym podłożu także osuszać. Ja mam kilka ręczników przygotowanych do tego celu. Osuszam zarówno zewnętrzną część jak i podeszwę. Na mokre kopyto nie nakładam maści, gdyż powoduje to zatrzymanie wilgoci. Natomiast nakładam maść z dziegciem na podeszwę i strzałkę, oczywiście po wyczyszczeniu i osuszeniu ręcznikiem. Tak robię na jesień i w zimie, kiedy kopyto wymaga ochrony przed wilgocią i zimnem, natomiast latem nakładam maść z wyciągiem z liscia laurowego, ktora ochrania i wzmacnia puszkę kopytową. Można też wybrać pomadę z zawartością pszczelego wosku. 
Nie stosuję specjalnych maści na różne pory roku. Do zwykłej pomady z liści laurowych, w okresie zimy, dodaję dziegciu, aby chronić kopyto przed wilgocią, a co za tym idzie przed gniciem. Smaruję taką miksturą zarówno część wewnętrzną czyli podeszwę i strzałkę jak i część zewnętrzną. Używam dziegciu płynnego, gdyż w nieogrzewanym pomieszczeniu, w którym trzymam przybory do pielęgnacji koni szybko zamieniłby się w kamień i nie przydałby się do niczego.
Podręczniki dotyczące pielęgnacji koni często wspominają, że o kopyta należy czyścić dwa razy dziennie. Ja, osobiście, robię to wieczorem, kiedy konie wracają do boksów. Czyszczę kopyta i zabezpieczam maścią. Konie stoją na czystej ściółce i ich kopyta nie mają kontaktu z glebą, co pozwala na dłuższe działanie ochronne maści. Oczywiście mocz i kał mają działanie negatywne na warstwę ochronną, dlatego często myję koniom nogi pod prysznicem. Poza tym staram się je zabierać od czasu do czasu na spacery nad morze. Woda, zwłaszcza morska, ma doskonały wplyw na nogi i stawy. Jednak jeżeli nie mieszkasz nad morzem, a masz dostęp do wody – jeziora, stawu, rzeczki – to korzystaj ile możesz. Sprawisz i sobie przyjemność, i koniowi, a przy okazji zadbasz o jego zdrowie.
Jedną z przyczyn kulawizn jest ochwat czyli zapalenie tworzywa kopytowego. Powstaje na skutek złego odżywiania i braku ruchu. Pożywienie bogate w węglowodany w jelicie grubym konia zostaje zamienione na kwas mlekowy. Obniża się PH żołądka, co prowadzi do obumarcia części bakterii, inne się namnażają, uwalniając toksyny do krwi i doprowadzając do objawów choroby. Tak to w dużym skrócie wyglada. 
Konie przemieszczają się przez wiekszą część dnia, pozostają w ruchu do osiemnastu godzin dziennie. Zamykanie ich w boksie prowadzi zarówno do zmian psychicznych – tiki, jak i problemów somatycznych. Niepracujące konie nie powinny dostawać skondensowanej żywności w postaci granulatów. Wyjątkiem są zwierzęta w czasie rekonwalescencji, chore, klacze przed wyźrebieniem.

Blogi, z których korzystałam: czubajka magwet

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pokonać lęk

Zaufanie

Cel