Posty

Ave, Caesar

Obraz
– Teraz pani kolej – powiedział młody asystent ze słuchawkami na uszach i notatnikiem w ręku popychając ją lekko w stronę wejścia.
Niedecydowana podeszła do jasnej linii oddzielającej ciemny przedsionek od sceny „Ave, Caesar, morituri te salutant” pomyślała. „Czy tak czuł się Faust, gdy sprzedał duszę diabłu za obietnicę wiecznej młodości?” Ona też sprzedaje duszę za możliwość znalezienia w wyszukiwarce Google swojego nazwiska. Pokolenia uczniów będą się zastanawiać co chciała powiedzieć w swojej książce. 
A tak naprawdę, to co chciała powiedzieć?
– Proszę na scenę! – nakazał zniecierpliwiony asystent – Ma pani tylko pięć minut.
Spiker zapowiadał jej występ, usłyszała brawa i krzyki.
Podeszła do mikrofonu oślepiona blaskiem jupiterów. Przełknęła ślinę, serce waliło w klatce piersiowej, czuła się jak zwierzę zaskoczone światłami samochodu.
– Witamy nową kandydatkę w teleturnieju „Niesamowity talent”. Czy może się pani przedstawić?
– Zuzanna Kosińska
– Czym się pani zajmuje?
– Piszę…
– Wszyscy uc…

Scipion

Obraz
Zaczęło się od kupy. Właściwie to zaczęło się jak zawsze, od wjazdu na ujeżdżalnię, rozprężenia konia w stepie i kłusie, ćwiczeniach rozciągających. Było normalnie, nawet dosyć spokojnie, do czasu aż Scipi wypatrzył kupę. 

Ja, nasiąknięta jak gąbka, wiadomościami z różnych naukowych gazet, pozwoliłam mu tę kupę powąchać, bo koń musi mieć życie konia i relacje społeczne. I tu się zaczęło. 
Nie chciał się od tej kupy oderwać, wszystkie ćwiczenia wykonywał na odwal się, cerkle były podobne do wszystkiego, tylko nie do koła. Ciągle wracał na miejsce, gdzie kupa była, choć jej już nie było, bo pani trener ją sprzątnęła. Jak przejeżdżał przez to miejsce, to się zatrzymywał, obracał na zadzie i drapał nogą w piachu.

Dobrze, że pani trener miała innych jeźdźców mniej doświadczonych i nie zajmowała się nami. 
Nie umiałam skupić uwagi Scipiego na naszej pracy. Oboje byliśmy bardzo zdekoncentrowani, bo ja ciągle myślałam o tym, co będzie jak spadnę. Zresztą nie musiałam na to czekać zbyt długo, bo w…

Baśń o Dobrusi

Obraz
O Dobrusi, Bezdomności i wypasionej ludzkiej obojętności. Za morzami, za górami, w chatce pod lasem mieszkała Dobrusia. Lubili ją mieszkańcy pobliskiego miasteczka, bo była miła i uczynna. Pomagała ludziom i zwierzętom. Miała zaprzyjaźnionego wilka, któremu wyciągnęła kolec z łapy i od tej pory wilk stał się jej wiernym towarzyszem. Nikt wieczorami nie odważył się podchodzić pod dom Dobrusi, bo żółte ślepia wilka widać było z daleka. Żyła spokojnie, jeździła do miasteczka na koniu Ami, po karmę dla wilka, aby nie polował na owce w pobliskich górach. Koń w dzień pasł się na łące, a na noc Dobrusia zamykała go w boksie ze sporą porcją siana. Pewnego dnia, robiąc zakupy w miasteczku dowiedziała się od wędrownego grajka, że na Łysej Górze mieszka wielogłowy smok – Bezdomność, który porywa i więzi zwierzęta, a nikt nie umie sobie z nim poradzić. Przykro się zrobiło Dobrusi na myśl o samotnych, opuszczonych zwierzętach żyjących w jaskini na Łysej Górze, ale nie wiedziała co mogłaby zrobić, ab…

Na rozgrzewkę

Obraz
Wakacje sprzyjają farniente. Słońce, plaża, gorący piasek działają odprężająco, wracasz do swoich zajęć pełen nowych postanowień, jednak rozleniwienie bierze górę. Same dobre intencje nie wystarczą, aby przejść z trybu: odpoczynek, w tryb: aktywność. Dlatego proponuję kilka ćwiczeń na rozgrzewkę.

Koń traci formę wolniej niż człowiek. Jednak aby uniknąć kontuzji lub naderwania mięśni (myosites – zdarzają się często przy intensywnej pracy) trzeba konia spokojnie przygotować do zwiększonego wysiłku.

Ćwiczenie, które wzmacnia mięśnie, a przy okazji pozwoli poczuć się czterema nogami na wakacjach, to marsz w wodzie. Jeżeli tylko pogoda sprzyja, a w pobliżu masz jezioro, rzekę z niezbyt silnym prądem, morze, to pozwól koniowi pochodzić w wodzie. To doskonały sposób na powrót do formy, podobnie jak dla nas pływanie. Opór wody sprawia, że chodzenie jest trudniejsze, wymaga wysiłku, wzmaga harmonijną pracę mięśni.

Zejdźmy teraz na ziemię, ósemka wykonywana w stępie i kłusie wydaje się prostym zad…

Cel

Obraz
„Obierz cel i walcz. Nikt nie obieca Ci, że będzie łatwo. Będą lepsze i gorsze dni. Ważna jest motywacja, nieustępliwość i walka ze sobą, swoimi niedoskonałościami. Idąc w stronę celu nie przejmuj się tym co powiedzą inni, kształtuj przy tym charakter. Nie ustępuj, nie daj się złamać „doradcom”, którzy myślą, że znają Cię lepiej niż Ty sam. Idź dalej…Aż w końcu zdasz sobie sprawę z tego, że nie sam cel jest najważniejszy, a cała droga która do niego prowadzi… ” Marta Coelho Maliszewska Dzisiaj opiszę ćwiczenia, które pomogą Ci uzyskać lepszą pozycję. Poprawna pozycja to dobra równowaga. A równowaga to podstawa, zresztą nie tylko w jeździectwie, w innych dyscyplinach sportowych również.

Zacznij ćwiczyć w stajni: 1. stań w rozkroku i przenoś ciężar ciała z jednej stopy na drugą, uginając jednoczesnie kolano nogi, na którą przenosisz ciężar. Górna część ciała powinna zostać wyprostowana i nieruchoma, ręce połóż na biodrach. 2. teraz stań prosto i zrób wykrok w przód, rozłóż ciężar ciała…

Gdy cię nie ma

Obraz
Równowaga to stan ducha. Mówimy o kimś, że nie dał się wyprowadzić z równowagi, zachował zimną krew. Niektórzy twierdzą, że szczęście jest równowagą („Le bonheur c'est l'équilibre"- Mylène Muller, trener rozwoju osobistego).
Stan harmonii z otoczeniem; pozwala zachować spokój i pewność siebie we wszystkich okolicznościach. Niezbędna w życiu, jak i w jeździe konno.

Weźmy na przykład galop.
Galop pozwala koniom osiągnąć maksymalną prędkość, jednak nie oznacza to, że jest przeznaczony tylko do wyścigów. Poza tym, o tym nie należy zapominać, konie ratują się ucieczką przed zagrożeniem. Dlatego nie można u konia wywoływać odruchu ucieczki przed pomocami — obijająca boki pięta, agresywny głos, czy palcat. Ten chód na trzy takty można uzyskać na spokojny sposób.
W zaufaniu i harmonii galopować na długich wodzach. (Galop i poprawne stosowanie pomocy opiszę w osobnym artykule).

Jak w takim razie osiągnąć stan zaufania?

Jeżeli potrafisz panować nad własną równowagą i poprawnie używasz po…

Rozmowy z Zuzanną

Obraz
Zuzanna Kosińska – bohaterka powieści „Tango z koniem”. Nie pamiętam jaki to był dzień tygodnia, ani czy byłam w biurze, czy w pokoju, ale jak podniosłam oczy znad zapisywanej kartki, zobaczyłam ją. Siedziała po drugiej stronie stołu i patrzyła na mnie brązowymi oczami jak kandydat w czasie rozmowy o pracę. Krótkie, ciemne włosy otaczały okrągłą twarz. Miała ładne usta. Ani gruba, ani chuda. O takich kobietach mówi się, że mają w sobie coś, ale dokładnie nie wiadomo co. Ubrana raczej sportowo niż elegancko. Spojrzałam pod stołem na jej buty. Tak jak myślałam, nosiła balerinki.
– I co dalej? – zapytała.
Nie zrozumiałam. Po pierwsze nie przypominałam sobie, aby pukała, a już na pewno nie powiedziałam „ proszę wejść”.
– Co? Z czym? – spytałam aby zyskać na czasie.
– Ze mną. Nie mam pracy, pieniędzy – wyliczyła i pociągnęła nosem.
A co ja jestem? Pomoc społeczna? pomyślałam ale zapytałam spokojnie:
– Zabiłaś kogoś?
– Nie – glos jej zadrżał. – Powinnam?
– Byłoby łatwiej. – stwierdziłam tonem znawcy.…